Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
AKTUALNOŚCI /  WŁOCHY /  KUCHNIA WŁOSKA /  SUBIEKTYWNIE /  TURYSTYCZNIE / 
AKTUALNOśCI / Listopad 2008 / Moja Sardynia
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  
Moja Sardynia
[Powiadom znajomego]     A A A   
2008-11-04 00:58:33  

Moja Sardynia

Sardynia jest drugą co do wielkości wyspą Morza Śródziemnego ustępując pierwszeństwa swej rodaczce Sycylii.
 
 

Lot z Berlina do północno-wschodniej części Wyspy, miasta Olbia (jeden z trzech portów lotniczych Sadrynii) trwa około 2 i pół godziny. Moim pierwszym, niezapomnianym wrażeniem był urzekający zapach kwiatów i krzewów, którym Wyspa wita przybywających (choć jak się później okazało, zapach ten może być jeszcze bardziej niezwykły, ale o tym ciut dalej).

Costa Smeralda (Szmaragdowe Wybrzeże) to symbol wypoczynku sławnych i bogatych. Warto wybrać się samochodem na wycieczkę i w drodze na okoliczne plaże skręcić raz po raz w jedną z bocznych dróżek. Jeśli ma się szczęście, już po chwili okaże się, że droga kończy się posesją, której strzegą kamery, licznie poumieszczane na ogrodzeniu i w widocznej części ogrodu. Takich posiadłości, świadczących o bardzo wysokim statucie ekonomicznym ich właścicieli, na Costa Smeralda jest nie mało.
Podążając tropem bogactwa, nie można ominąć jednego z miasteczek, które przyznać muszę zrobiło na mnie ogromne wrażenie, to Porto Cervo. W przewodnikach czytamy, iż jest to miasto, w którym spotykają się najzamożniejsi, swe sklepy mają tu najznamienitsi projektanci mody, zaś w marinie należy podziwiać jachty niezwykłej urody. To wszystko jest prawdą, jednak mnie zaskoczyła subtelność, z którą miasteczko eksponuje owo bogactwo. Uwagę przykuwają przecudne domki, do których często wiodą strome schody. Momentami miałam wrażenie, iż znajduję się na scenie w operze, gdzie wystawiane jest jakieś dzieło włoskiego mistrza a na balkoniku jednego ze słonecznych domów z pewnością stanie zaraz diva, by odśpiewać swą arię (choć osobiście wolałabym tenora). Centralny, nieduży zresztą, plac miasta otaczają sklepy i dopiero po wnikliwej obserwacji odczytujemy napisy: Bulgari, Prada itp. Wszystko z typowym dla Italii smakiem. Sprzedawcy uprzejmie witają odwiedzających sklepy turystów i choć na zakupy pozwolić mogą sobie nieliczni, warto wejś,ć by przyjrzeć się np. trendom mody w trwającym sezonie. Jednak zamiast zgrzytać zębami z zazdrości, wszak nie po to przyjechało się na Sardynię, warto pojechać w dalszą drogę i rozkoszować się tym, z czego słynie Sardynia… plażami i morzem.

Drodzy Państwo, będąc na Costa Smeralda koniecznie proszę odnaleźć drogę na Spiaggia Capriccioli, niedużą plażyczkę, która uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w tejże okolicy. Jest to także jedna z najbardziej znanych plaż Sardynii.

Gdy opuścimy Costa Smeralda i udamy się wzdłuż północnego wybrzeża, dojedziemy do miasta Santa Teresa di Gallura a stąd już tylko kawałek drogi na Capo Testa, absolutnie magiczny przylądek, którego granitowe skały sprawiają wręcz kosmiczne wrażenie. Drobna uwaga, proponuję ubrać wygodne, dobrze trzymające staw skokowy, obuwie. Skały są wyślizgane, zatem przechadzka w sandałkach a tym bardziej w szpileczkach, zakończyć może się nieprzyjemnie.

Przemieszczając się na wschodnie wybrzeże, warto dotrzeć do miasta będącego kolejnym portem lotniczym Sardynii, Alghero. Wiem, że część Polaków odwiedzających wyspę, właśnie z Alghero rozpoczyna wędrówkę.

Jeśli starczy Państwu czasu, chęci i pieniędzy, zachęcam do ruszenia w dalszą drogę. Jeśli zaś zbraknie jednego z czynników, proponuje odczekać rok i w kolejne wakacje udać się na podbój południowej części Sardynii. Chcąc dotrzeć do Cagliari, stolicy wyspy, można obrać różne formy dojazdu. Najczęściej są to: lot z Berlina do Olbii (np. EasyJet), wynajem samochodu i dojazd autostradą do Cagliari, lub mniej popularna: lot z Berlina do Mediolanu (lotnisko Malpensa) i z Milano-Malpensa do Cagliari. Lubiącym latać i mieszkającym w pobliżu Berlina polecam ten drugi sposób, lot zajmuje naprawdę niewiele godzin (EasyJet ok.6 godzin w tym przesiadka w Mediolanie). Osoby preferujące nasz rodzimy LOT mogą do Cagliari dostać się przez Rzym-Fiumicino (z Rzymu lot kontynuowany jest z przewoźnikiem Air One i trwa niecałą godzinę). Proponuję Państwu usiąść przy oknie i oglądać widoki. Lecąc z Mediolanu mamy możliwość ujrzenia „z lotu ptaka” Korsyki, Archipelagu La Maddalena (należy do Sardynii) i oczywiście całej Wyspy. Gdy nadlatujemy w pobliże Cagliari wydawać by się mogło, że już czeka nas tylko lądowanie, ale proszę uważnie spojrzeć za okno. Tuż przy lotnisku Cagliari-Elmas znajduje się bardzo duże skupisko flamingów zamieszkujących dość liczne w tej części wyspy mokradła (przy morzu). Flamingi spotkamy zresztą nie raz, gdy leniwie brodzą w upalne dni lub stoją zabawnie na jednej nodze, czerwonej oczywiście, a ich różowawe piórka spodobają się nie tylko miłośniczkom landrynkowych gwiazdek POP-u. Cagliari jest miastem przemysłowym, jednak poświecenie dnia lub dwóch na jego zwiedzenie z pewnością nie będzie czasem straconym. Kolejną plażą, którą trzeba odwiedzić jest Spiaggia del Poetto, około 8 km. od centrum stolicy. Nietypowa plaża Sardynii ze względu na swą długość (nie mierzyłam, ale podają iż ma ok. 11 kilometrów). W Cagliari na Corso Vittorio Emanuele znajduje się malutka lodziarnia,  w której można zjeść najpyszniejsze lody świata (oczywiście to moje odczucie), polecam szczególnie pistacjowe. Opuśćmy już zatłoczoną stolicę, by udać się wzdłuż wybrzeża na południowy zachód Wyspy. Nie natrafimy już na żadne wielkie miasto, natomiast znajdziemy prawdziwą kolekcje malutkich plażyczek, gdzie nawet w środku lata, będzie można spokojnie zażyć kąpieli słonecznej i morskiej. Tak dotrzemy do prawdziwej perły plaż Sardynii.


W rejonie Teulada położona jest plaża z której Sardowie ...

... (tak tak, mieszkańcy wyspy to Sardowie i często tak o sobie z dumą mówią, w „drugiej kolejności” są Włochami) są niezwykle dumni, nazywając ją rajską plażą. To Tuerredda. Latem zatłoczona, gdyż obok turystów licznie przybywają okoliczni mieszkańcy. Oni po prostu kochają tę plaże, a jest co kochać. Zachwycający jest kolor wody w tym miejscu. Szmaragdowe, ciepłe morze, z przyjaznym piaszczystym dnem, głębia zaś zaczyna się daleko od brzegu (typowe dla plaż Sardynii). Zatem maluszki mogą bezpiecznie cieszyć się zabawą w wodzie. Piasek na sardyńskich plażach jest bielusieńki i drobny. Jesienią, zimą i wiosną plaża jest nie mniej piękna, za to można na niej spędzić czas rozkoszując się nie tylko widokiem, powietrzem, morzem ale i ciszą. Kolejną, blisko Tuerreddy, wspaniałą i słynną plażą tej części Sardynii jest Chia. Właściwie jest to kilka plaż (np. Spiaggia Su Giudeu), które słynną z wysokich wydm. Przy obu plażach są wyspy, na które miło jest się wybrać. Z Tuerreddy można przepłynąć rowerem wodnym lub wpław (bliziutko) na wyspę, którą zamieszkują stada kormoranów, zaś wypoczywając na Chii trzeba udać się spacerem na wyspę położoną ok.10 minut marszu od brzegu. Bez problemu odnajdą Państwo płyciznę, gdyż w sezonie letnim przemierzają ją cały czas turyści (dzierżąc buty i aparat fotograficzny nad wodą). Wyspa jest niewielka lecz skalista. By wspiąć się na szczyt (dla wspaniałego widoku) najlepiej nałożyć na nogi przeniesione przez wodę buty. Z własnego doświadczenia wiem, że można uczynić to na boso ale… rany na stopach długo się goją! Wyspy nie polecam dzieciom, wspinaczka choć trwa ze 3 minuty, może być dla maluchów bardzo niebezpieczna. Uwaga, nogi (a gdy się płynie to i resztę ciała) mogą podgryzać małe rybki, trochę nieprzyjemne ale niegroźne (jak powiedział mi mieszkaniec Wyspy, to my jesteśmy dla nich niebezpieczni, gdyż są ponoć bardzo smaczne, wolałam jednak nie próbować). Zdecydowanie natomiast uważać należy na meduzy, jeśli znajdują się w pobliżu, do wody lepiej nie wchodzić, niektóre mogą poparzyć mocno. Jeśli zdecydują się Państwo na pobyt na plaży, zachęcam do wykupienia lekcji aqua-aerobicu czy tenisa plażowego. Lekcje nie są drogie, często prowadzą je doświadczeni instruktorzy a korzyści z ćwiczeń, szczególnie w wodzie, są naprawdę zaskakujące (żadnych zakwasów na drugi dzień, gładka skóra, ach…). Jednym z miasteczek, w którym można się zatrzymać, zjeść (w tym także doskonałe lody tym razem czekoladowe- absolutny hit, oj schowajcie się nasze lody z pudełek, adres: Pizza del Popolo, gelateria w ogrodzie, schodkami pod górę), zakupić pamiątki lub zwyczajnie usiąść na placu i poczuć atmosferę włoskiego lenistwa, jest Pula. Będąc na południu Sardynii już tylko krótki kawałek drogi do wysp, które także powinno się odwiedzić: Carloforte (przejazd promem) i Isola di San Antioco (przejazd wąską drogą – dziwna to zatem wyspa). Są tam urocze miasteczka, jednego dnia można zwiedzić obie wyspy gdyż są blisko siebie.

Oczywiście jak każde miejsce na Ziemi, tak i Sardynia ma swoje minusy (charakterystyczne dla całej południowej Italii): w sezonie jest droga (ale równie piękna poza sezonem), przepisy ruchu drogowego łamane są przez mieszkańców na każdym kroku (szczególnie należy uważać na motory), znaki drogowe zasłonięte są wysokimi trawami, jedzie się więc czasem na wyczucie, Włosi są naprawdę głośni, do ręki mają wręcz przyklejone telefony komórkowe i nieustannie z nich korzystają. Toalety, szczególnie na stacjach benzynowych, pozostawiają wiele do życzenia. Nie wszędzie można porozumieć się z mieszkańcami po angielsku, ale w hotelach, restauracjach raczej tak.

Nie poznałam jeszcze całej Wyspy. Jest wiele miejsc, które z pewnością trzeba by jeszcze opisać. Może ktoś z Państwa wie coś więcej o nuragach (kamienne twierdze choć ich rola nie jest jednoznacznie potwierdzona), lub poznał centralną część Wyspy, wybrzeże zachodnie, z ochotą bym o nich poczytała (zwiedziła także).

Na początku mego opisu wspomniałam o zapachu Sardynii i zawsze to podkreślam w rozmowach. Szanowni Państwo, jadąc mniejszymi drogami na południu Wyspy, proszę, wyłączcie klimatyzację, otwórzcie okno i oddychajcie głęboko. Zwiedziłam kilka miejsc w Europie jednak takiego zjawiska nie spotkałam nigdzie indziej. Trudno opisać zapach, ale proszę mi wierzyć, gdybym posiadła umiejętność jego wydobywania i przechowywania, niczym bohater „Pachnidła”, z przyjemnością, będąc następnym razem na Wyspie ukradłabym trochę Jej woni i przywiozła Państwu. Wówczas serce nakazałoby zakupić bilety, zamówić noclegi i natychmiast wyruszyć na Sardynię. I myślę, że już przy pierwszym pobycie pokochaliby Państwo surowe skały wpadające do szmaragdowego morza, palmy, flamingi, gościnnych mieszkańców. Włosi mówią o Sardynii „ L’Isola dei Tesori” (Wyspa Skarbów). Skarby zaś są po to by je odkrywać i tego Państwu życzę. Buon viaggio!


Powrót

 + dodaj informację lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze