Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
REGIONY WŁOCH / UMBRIA / ORVIETO
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

ORVIETO

autor fotografii: Joanna Sikora www.ashka.eu
       

ORVIETO
[Powiadom znajomego]  A A A   


 + dodaj informację lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Cuda Eucharystyczne

2009-10-07


Bolsena i Orvieto - Krwawiąca Hostia
Już od ponad siedmiu stuleci tłumy wiernych nawiedzają włoskie miasta Bolsena i Orvieto. W Bolsenie - mieście związanym z życiem i męczeńską śmiercią św. Krystyny wydarzył się najsłynniejszy w dziejach Kościoła cud eucharystyczny. Wydarzenie przyczyniło się do ustanowienia święta Bożego Ciała i zapoczątkowania procesji eucharystycznych ku czci Ciała i Krwi Pańskiej. Najświętsza Krew na płótnie korporału
Zdarzyło się w 1263 r., że z pielgrzymką do grobu świętych Apostołów Piotra i Pawła wyruszył kapłan Piotr z Pragi. Na skutek szerzącej się herezji podważającej realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie także on zwątpił w tę Boską tajemnicę. W Rzymie chciał odzyskać dar głębokiej wiary. Pielgrzymując znanym pątniczym szlakiem zatrzymał się w Bolsenie, by oprawić Mszę św. przy grobie św. Krystyny. Nie przypuszczał wówczas, że Bóg wybierze to miejsce, aby objawić mu Tajemnicę swojej eucharystycznej obecności.
Kiedy kapłan przystąpił do rozdzielania Komunii Świętej, jedna z Hostii nagle zaczęła krwawić. Najświętsza Krew przesączyła się przez jego palce i spłynęła na białe płótno korporału. Hostia, którą Piotr z Pragi nadal trzymał w dłoni, zachowała postać białego chleba. Ksiądz zawinął ją w korporał, włożył do kielicha i chciał powrócić do zakrystii. Wtem kilka kropel Krwi upadło na posadzkę. Piotr z Pragi zadrżał, krzyknął i stracił przytomność. Świadkowie cudu stłoczyli się wokół ołtarza, podziwiając pozostawiony na nim korporał z 25 śladami krwi Chrystusa, tworzącymi na nim podobiznę Ukrzyżowanego. Na tym świętym miejscu, gdzie św. Krystyna złożyła niegdyś Bogu ofiarę życia, Chrystus zaświadczył o swojej Ofierze, w której złożył swemu Ojcu swoje Ciało i Krew. Od tej pory św. Krystynę obdarzono mianem strażniczki Eucharystii.
Korporał w Orvieto
Kiedy wydarzył się opisywany cud, w pobliskim Orvieto przebywał właśnie papież Urban IV. Czym prędzej posłał on do Bolseny swoich teologów, którzy potwierdzili prawdziwość faktu, zabrali relikwię i wyruszyli z powrotem do Orvieto. Ojciec Święty wyszedł im wówczas na spotkanie, wziął korporał z Hostią z ich rąk i ukazał licznie zgromadzonym wiernym. To właśnie wydarzenie uznaje się za początek odprawiania procesji Bożego Ciała.
Dla godnego uczczenia relikwii w Orvieto wzniesiono potężną katedrę - jedno z arcydzieł światowej architektury gotyckiej. Dla Hostii i zakrwawionego korporału - umieszczonych w specjalnym relikwiarzu ze złota, srebra i emalii - wybudowano specjalną Kaplicę Korporału. Zachowano też skrwawione kamienie z bolseńskiego kościoła. Jeden z nich został wmurowany w ścianę za ołtarzem, przy którym zdarzył się cud, drugi - włożony do relikwiarza czci się dziś w czasie procesji Bożego Ciała.
Orvieto odwiedziło 40 papieży. Szczególnie uroczyście przeżywa się w tym mieście dzień Bożego Ciała. Procesja z Najświętszym Sakramentem i relikwiarzem przechodzi wówczas przez najważniejsze ulice i place miasta. Poprzedza ją trzystuosobowy orszak historyczny. W 1990 r. uroczystościom w Orvieto przewodniczył Ojciec Święty Jan Paweł II.
A w Bolsenie i Orvieto od siedmiu stuleci wciąż dzieją się nadzwyczajne zjawiska. W kroplach Najświętszej Krwi na kamieniach i korporale można niekiedy dostrzec postać Jezusa z Nazaretu. Wierni oddający cześć Najświętszemu Sakramentowi doznają tu łask i uzdrowień.
Święta Krystyna - męczennica z Bolseny
Żyła w III w. Jej ojciec, majętny arystokrata Urban, prefekt Bolseny był zdecydowanym wrogiem chrześcijan. Kilkuletnia dziewczynka często mogła obserwować ojca jak ich przesłuchuje i sądzi. Pozostawała pod wrażeniem ich głębokiej, niezłomnej wiary i prawdopodobnie to skłoniło ją do przyjęcia Ewangelii i wiary w Chrystusa. Ojciec był bardzo niezadowolony. Za wszelką cenę chciał odwieść ją od wiary. Na próżno. Uwięził ją zatem w pałacu, oddając do jej dyspozycji znaczną część swojego majątku. Dziewczynka rozdała go jednak ubogim. Rozsierdzony ojciec skazał ją wówczas na więzienie i tortury, które Krystyna mężnie znosiła. Próbowano wówczas utopić ją w pobliskim jeziorze. W cudowny sposób dziewczynka przeżyła także zanurzanie we wrzącym oleju i łamanie kołem. Kiedy próbowano złożyć ją w ofierze bożkowi, ten rozpadł się na kawałki. Kolejne tortury sprawiły, że zmarła. Miała wtedy zaledwie 12 lat. Jej kult rozwijał się już od chwili śmierci. W miejscu męczeństwa Krystyny w Bolsenie w XI w. wzniesiono poświęcony jej kościół, a którym zdarzył się słynny cud eucharystyczny. We Włoszech czci się świętą w ponad 70 miejscach, a aż 22 miasta włoskie obrały ją sobie za patronkę. W rocznicę jej męczeństwa - 24 lipca - w Bolsenie odbywają się specjalne misteria.

:: Ilona

Orvieto

2009-10-07

Otwieram książkę Herberta i czytam: "Katedra stoi (jeśli ten nieruchomy czasownik jest odpowiedni dla czegoś, co rozdziera przestrzeń i przyprawia o zawrót głowy) na obszernym placu, a otaczające kilkupiętrowe budynki po chwili gasną i przestaje się je dostrzegać. (...) Można długo krążyć po mieście, ale nigdy nie traci się poczucia, że katedra jest za plecami i jej przytłaczająca obecność wypiera wszystkie inne wrażenia". Tę wspaniałą świątynię zaczęto wznosić jesienią 1290 r. dla upamiętnienia cudu w pobliskiej Bolsenie, gdzie pewnego dnia 1263 r. w kościele Świętej Krystyny w czasie mszy spłynęła z hostii na obrus ołtarza prawdziwa krew. Na polecenie papieża Urbana IV, który przebywał wówczas w Orvieto, płótno ze śladami krwi przeniesiono uroczyście przez miasto. W następnym roku ten sam papież ustanowił święto Bożego Ciała.

Budowa orvietańskiej katedry, która miała być strażnikiem cennej relikwii, trwała trzy wieki.
Największy wpływ na kształt świątyni wywarł na początku XIV w. architekt i rzeźbiarz ze Sieny Lorenzo Maitani, ale - jak informuje Herbert - "po nim pracowali jeszcze Andrea Pisano, Orcagna, Sanmicheli, a te wielkie nazwiska są jak grudki złota w piasku, bo w ciągu kilku stuleci pracowało nad świątynią trzydziestu kilku architektów, stu pięćdziesięciu rzeźbiarzy, siedemdziesięciu malarzy, blisko stu specjalistów od mozaik". Stworzyli oni absolutne arcydzieło budowlane z zachwycającą fasadą, o której autor "Barbarzyńcy w ogrodzie" pisze, iż "jest na pewno jednym z najbardziej uderzających przykładów malarskiej koncepcji architektury". I dodaje: "To właśnie sprawia trudną do oddania mieszaninę zachwytu, zażenowania i zupełnego zagubienia w lesie kolorowych kamyków, falujących płaszczyzn brązu, złota i błękitu".

We wnętrzu świątyni największe zainteresowanie turystów wzbudzają freski w kaplicy Madonny di San Brizio. Dekoracje te zaczął wykonywać w 1447 r. dominikanin Fra Angelico, ale ich głównym twórcą stał się pół wieku później inny włoski malarz, przedstawiciel renesansu Luca Signorelli, ukochany uczeń sławnego Piero della Francesca. Jego freski na ścianach i sklepieniu kaplicy inspirowane Apokalipsą św. Jana przedstawiają Sąd Ostateczny. W scenie "Kłamstwa Antychrysta" widzimy tego księcia piekieł, jak szepcze coś do ucha Chrystusowi, a wokół gromadzi się tłum, w którym Signorelli uwiecznił m.in. postacie z epoki: Dantego, Petrarkę, Boccaccia, Rafaela, Aleksandra Borgię, Krzysztofa Kolumba... W panoramie "Zmartwychwstanie ciał" z trzewi Matki Ziemi wydostają się z niemałym trudem dawno zmarli ludzie - jedni jako szkielety, drudzy już obleczeni w swe dawne ciała i z niepokojem oczekujący na wyrok Sądu.

:: Ilona

i jeszcze kilka słów

2009-10-07

Wykonanie wyroku artysta pokazał na dwóch wielkich freskach: "Strącenie potępionych do piekła" i "Wezwanie zbawionych do nieba". Na pierwszym, najbardziej sugestywnym i dramatycznym, "scena jest zatłoczona i bez perspektywy, niby „ Bitwa pod Grunwaldem " - zauważa Herbert. "Właściwie nie są to ciała oddzielnych osób, tylko wielki splot akcji i kontrakcji, razów oprawców i gestów obronnych potępionych". Zupełnie inna jest atmosfera przedstawiona na drugim malowidle ściennym: na twarzach zbawionych odbija się pogoda ich dusz, stan szczęścia, uspokojenie wszystkich ziemskich namiętności. Nagie ciała nie są tu splątane, z całego fresku sączy się słoneczne światło - takie samo jak to, które w pogodny dzień rozjaśnia doliny i wzgórza Umbrii.

Krajobraz tej krainy można podziwiać, stojąc na murach obronnych między Porta Maggiore a Porta Romana. Jest tak, jak pisał Herbert: "Stąd widać Umbrię jak z lotu ptaka: iskrzący się w słońcu piasek Paglii, a po drugiej stronie rzeki niebieskie wzgórze, które miękko wstępuje w niebo na granicy zatartego horyzontu".

:: Ilona

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze