Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
REGIONY WŁOCH / TOSKANIA / MONTEFIORALLE
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

Montefioralle

autor fotografii: Małgorzata Kistryn

MONTEFIORALLE
[Powiadom znajomego]  A A A   


Montefioralle

Dzisiaj chcę zabrać Państwa do Montefioralle.

Najłatwiej dotrzeć tu jadąc od Greve in Chianti, piąć się w górę przez zaledwie 1-2 km, można nawet pieszo, odwiedzając po drodze muzeum w dawnym klasztorze San Francesco.

Wolę jednak znacznie dłuższy dojazd jadąc od Badia a Passignano, drogą, która czasem z drogi asfaltowej przeistacza się w stradę bianca ( droga szutrowa, najczęściej biały żwirek i stąd pewnie nazwa). Później po chwili jazdy drogą SP118 w stronę Panzano in Chianti trzeba skręcić w lewo w wąską krętą drogę kierując się na Greve ( bo chyba nawet nie ma kierunkowskazu do Montefioralle) . Wtedy po jeździe krętą, bardzo wąską drogą, na szczęście rzadko tam spotkamy inny samochód, zobaczymy położone na wzgórzu wśród winnic i gajów oliwnych otoczone murami średniowieczne borgo Montefioralle. Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy pojechałam do Montefioralle, ale wciąż lubię do niego wracać, na kilkanaście minut, czy parę godzin. Jest takie na miarę ludzką, można powiedzieć wioska kieszonkowa, szybkim krokiem jego główną uliczkę przejdziemy pewnie w minutę, dwie.... główną i właściwie jedyną, są jeszcze dwa, trzy zaułki. Miasteczko zachowało wspaniale swój średniowieczny charakter, nie jest muzeum, a żyjącą swoim życiem osadą, gdzie jednak każdy detal nadal ma swój styl i nie burzy harmonii całości. Jest przyjemne dla oczu, gdy się go ogląda będąc wewnątrz murów czy spacerując po winnicach na zewnątrz. Lubię, gdy obie te prezentacje wypadają malowniczo! Pamiątek tu nie kupimy, bo sklepiku chyba nie ma ani jednego, może jakaś namiastka w barze, no ale jak to miło - gdy jeśli nawet gustowne pamiątki by to były - nic nie rozprasza nas od delektowania się urokiem tego malutkiego toskańskiego borgo. Jeśli zgłodniejemy to możemy się udać do restauracji : Taverna del Guerrino" , typowe miejsce gdzie możemy zakosztować toskańskiego slow food.  Jednak, gdy nam zależy żeby tam zjeść, upewnijmy się kiedy jest otwarte, a i rezerwacja czasami może być konieczna, bo Włosi lubią przyjechać tam na sam obiad czy kolację. Jest jeszcze inna restauracja troszkę na zewnątrz, też nie zawsze czynna.

Miasteczko Montefioralle należy od paru lat do elitarnego klubu: I Borghi piu' belli d' Italia  - czyli najpiękniejsze miasteczka, ( żeby nie powiedzieć mieścinki ) włoskie. Tak jak Fiesole dało początki dla Florencji, tak etruskie Montefioralle dało zaczątki dla Greve in Chianti, gdy nastały czasy , gdy ludzie woleli osiedlać się na bardziej wygodnym "równinnym" terenie. O etruskim rodowodzie mało jest wiadome, historia lepiej sięga pewnych czasów średniowiecza. Wtedy to osada ta nazywała się Monte Ficalli, nazwę zawdzięczając najprawdopodobniej licznym drzewo figowym rosnącym na okolicznych wzgórzach. Z czasem przekształcając się w Monte Fioralle , Montefioralle, prawdopodobnie chciano nadać brzmienie bardziej eleganckie, arystokratyczne. Nie będę zagłębiać się w dzieje tego uroczego miasteczka, zresztą niewiele wiem na ten temat, podam jedynie parę ciekawostek z nim związanych.

Uważa się, że w XII wieku przebywał tu Fryderyk Barbarossa, gdy miasteczko należało do władcy wywodzącego się ze szlachetnej rodziny longobardzkiej. W późniejszych czasach należało do tak znakomitych rodów toskańskich jak : Ricasolich, Benci ( może nam się kojarzyć np. z portretem Ginevry de Benci Leonarda da Vinci ) czy Gherardini. Z tej ostatniej zaś rodziny wywodziła się Lisa Gherardini , która prawdopodobnie została uwieczniona jako słynna Mona Lisa. Jeśli wciąż nam mało słynnych nazwisk, to czasami uważa się, że tu się urodził Amerigo Vespucci. W każdym bądź razie dom z numerem 21 ma herb nad drzwiami z literą V  i pszczołą. Montefioralle to zapewne nie fantastyczne San Gimignano, ale proszę pamiętać,  że mówimy o osadzie tak z dwadzieścia razy mniejszej!  Jest wspaniale zachowane, urokliwe, spokojne... na pewno warte aby go nie pominąć ! Ma też swoją fiestę ( niedziala po San Giuseppe, w marcu  chyba zawsze wypada), na której  można spróbować lokalnego specjału : smażone na oleju słodkie kulki ryżowe (  frittelle di riso ). 

 + dodaj informację lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Małe jest piękne???

2013-02-01

A jakie miasta, miasteczka są bliskie Państwa sercu?
Te wielkie czy te małe? A może nie o rozmiar tu chodzi? Jakie są zalety/wady małej mieścinki czy dużej metropolii Państwa zdaniem?
Pozdrawiam serdecznie,

:: Małgorzata Kistryn

Małe czy duże?

2013-02-12

Witam Pani Małgorzato, witam Państwa,

małe czy te wielkie? Generalnie, trudno powiedzieć. Podobają mi się niektóre (oczywiście nie wszystkie) duże miasta np. Rzym czy Florencja. Dobrze się w nich czuję, a ich obszar, tłumy turystów, ruch i hałas mnie nie przytłaczają. Mimo to kiedyś już na Italii stwierdziłem, że te większe, bardziej znane miasta, zwiedza się trochę z ciekawości, a trochę z obowiązku (bo jak tu nie być w Rzymie czy Paryżu). A te mniejsze to już wyższy stopień wtajemniczenia. Głębsze poznawanie kraju, regionu i, nie waham się tego napisać, poszukiwanie pewnego rodzaju spokoju. Bo zwiedzanie małych miasteczek i wiosek mnie uspokaja. Przez powolne tempo, bliższy kontakt z mieszkańcami, brak programu, który koniecznie muszę wykonać. Jest czas na spokojne przyjrzenie się wszystkiemu, co nas ciekawi, na obiad, wino, kawę, a przy tym bez przerwy i zbędnego napięcia można wszystko dookoła obserwować. A jest co, bo to właśnie samo życie, a nie „wielka gra pozorów” stworzona dla tłumu turystów.
Podsumowując bez zbędnego wydłużania: nie omijam większych miast, bo z reguły ich wpływ na dany kraj czy region jest zbyt duży, niepomijalny; zbyt wiele miejsc historycznych i zabytków oraz dzieł sztuki można tam zobaczyć. Ale lepiej czuję się w tych małych, bo one witają mnie - można stwierdzić - bardziej podmiotowo, czyli jako mnie, a nie rzeszę turystów, na której trzeba koniecznie zarobić oferując w szerokim tego słowa znaczeniu towar niekoniecznie pierwszej klasy.
Nie jestem uznanym globtroterem, więc moja opinia nie jest może miarodajna, ale trochę dużych miast już zwiedzałem, a zdecydowanie więcej tych małych i właśnie na nie w tym plebiscycie głosuję :-)

Pozdrawiam

:: Henryk Bieroński

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze