Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
REGIONY WŁOCH / UMBRIA / ASYŻ
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

Asyż

autor fotografii: Henryk Bieroński

ASYŻ
[Powiadom znajomego]  A A A   


Asyż, czyli u św. Franciszka.

autor tekstu i zdjęć: Henryk Bieroński

Jaki byłby bez Niego? Czy wybudowano by bazylikę? Czy Giotto ozdobiłby ją swymi freskami? Czy Lorenzetti i Martini, najlepsi malarze szkoły sieneńskiej, mieliby aż taką inspirację? Czy w dzisiejszych czasach byłyby tam tłumy pielgrzymów i turystów? Czy ja byłbym wśród nich….?

Chciałem zobaczyć Asyż. Oczywiście głównie z uwagi na jego patrona – świętego bardzo sympatycznego, wesołego i tak bardzo „ludzkiego” w swym posłaniu. Ale także z tego powodu, że sława tego miasta, średniowieczne piękno jego zabytków, zachwyty tych, którzy tam byli, nie pozwoliły mi go ominąć. Już na etapie planowania pobytu w Marche i Umbrii Asyż pojawił się na pierwszym miejscu wśród tych miast, które chciałem tam zobaczyć.

Już z drogi robił dostojne wrażenie. Zwrócony na południe, położony na stoku przyciągał oczy. Wjeżdża się wysoko na zbocze, po lewej stronie pojawiają się wspaniałe średniowieczne budowle, za chwilę kolejne, a my jedziemy dalej, bo nie mamy gdzie zaparkować. Pierwszy parking pełny, drugi też, trzeci podobnie, o czwartym szkoda wspominać. Skończyło się na parkowaniu poza miastem, przy drodze. Nic to. Wchodzimy z powrotem w obręb miejskich murów i wąskimi bocznymi uliczkami usiłujemy posuwać się w kierunku Bazyliki Św. Franciszka. Te boczne uliczki są oczywiście ciche, urokliwe i przepięknie ukwiecone (taki kwiatowy nieład, wcale nie artystyczny). Ale w końcu trafia się w główny nurt turystów idących w kierunku Bazyliki. Można by go uniknąć i posuwać się równolegle inną trasą, ale wtedy omija się główne place i budowle - więc w Asyżu jesteśmy skazani na tłok i hałas.
Nie chciałbym tu szerzej opisywać, co widziałem lub co warto zobaczyć, gdyż pod tym względem moje odczucia całkowicie zgadzają się z tym, co polecają przewodniki. Oczywistym jest, że trasę wyznaczają miejsca związane z życiem św. Franciszka i jego siostry św. Klary. Wiadomo również, że te miejsca – miejsca kultu religijnego - stanowiły natchnienie dla wielkich artystów tej epoki (w tym głównie tych wymienionych na początku tego tekstu) i podziwianie ich dzieł to drugi wyznacznik zwiedzania Asyżu.
Ale moim skromnym zdaniem warto zwrócić uwagę na trzeci czynnik, który w świetle dwóch poprzednich jakby umyka. Jest nim osobliwe piękno tego miasta, które nie bardzo potrafię opisać. Piękno średniowiecznych budowli wykonanych często z biało-różowego kamienia, co nadaje im ciepły, klimatyczny nastrój; „bogactwo” zieleni (jak na średniowieczne miasto oczywiście), rzymski amfiteatr, stare fontanny…; niesamowity chaos w układzie ulic prezentujący nam co chwilę niespodzianki architektoniczne.

Więc również dlatego warto zobaczyć Asyż.

Zdaję sobie sprawę z tego, że część z Państwa ze mną się nie zgodzi co do tego „piękna”. Oczywiście zasadne są argumenty o tłumie turystów, wszechobecnym hałasie na głównych trasach zwiedzania, wielometrowych kolejkach do Bazyliki, pamiątkarskiej tandecie. Ale czy nie warto w takim właśnie miejscu wznieść się ponad te uciążliwości? Nie zrażać się trudnościami z parkowaniem, tym że czasem trzeba się trochę przepychać, że zjedzony po drodze kawałek pizzy rozczarował nas swym smakiem? Sądzę, że nie tylko warto, ale również trzeba. W takim miejscu zawsze będą tłumy zwiedzających i samo to już kreuje te i inne nie wymienione tutaj negatywne zjawiska. Jeżeli będziemy się nimi za bardzo przejmować to nasze duchowe i artystyczne przeżycia mogą zostać mocno ograniczone.

To była taka refleksja, która pojawia się przy porównaniu Asyżu z Gubbio, miastem również pięknym, ale spokojnym, urokliwym. Kiedyś Państwu o tym pisałem, że miasta te jakby nieformalnie ze sobą konkurują. Miałem to szczęście zobaczyć obydwa w odstępie kilku dni i mógłbym tutaj wyrazić swoje zdanie, które z nich jest ciekawsze i ładniejsze, ale oczywiście tego nie zrobię. Natomiast zachęcam do dyskusji na tych łamach. Część opinii przedstawiali Państwo w odniesieniu do tekstu o Gubbio. Teraz pora na Asyż.

Pisałem również kiedyś „Proszę nie omijać Gubbio; warto się zatrzymać”. Ale Asyżu nie sposób ominąć.

 + dodaj informację lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Asyż i Gubbio

2009-10-07

Asyż - po prostu trzeba zobaczyć, bo to istotny element naszej chrześcijańskiej cywilizacji. tak jak Rzym i Watykan. Chociaż raz w życiu nazachwycać się monumentalnymi budowlami, wspaniałymi dziełami sztuki zdobniczej, malarstwa, architektury.
Ale trudno jest porównywać Asyż do Gubbio, bo Gubbio z kolei trzeba " smakować" inaczej: wolniej, leniwiej, spokojniej, tak aby czuć klimat tych Włoch bardziej prawdziwych, zwyczajnych , ale niezmiernie urokliwych.

:: Teresa

uroki średniowiecznych miasteczek

2009-10-07

Witam, Asyż na pewno czaruje urokiem średniowiecznych miast i amfiteatralnością położenia włoskich miasteczek.
Ja miałam szczęście po raz pierwszy odwiedzać go na początku maja i nie w niedzielę! Nie było więc wielu turystów, raczej nieliczni, nie było też koszmarnego kiczu sprzedawanego przy bazylice. Natomiast miasto już było pięknie udekorowane na swoje święto :CalendiMaggio Assisi .
Na głównej ulicy uniknęłam turystycznej restauaracji, z której na szczęscie wyciągnął mnie włoski znajomy, a parę kroków dalej turystyczny obiad zamienił się w miły, smaczny lokalny posiłek w trattorii: kwitesencja włoskiej kuchni: prostota dania, doskonała jakość niewielu składników i miła obsługa. Zgadzam się w zupełności, że urok takich miejsc tłum,
uliczny handel niweczą prawie całkowicie. Doświadczyłam tego np. W Cascii, miejscu kultu św. Rity gdzie nieopatrznie wybrałam się w niedzielę. Tam niestety i poza niedzielą średniowieczne uliczki zostały zepsute schodami ruchomymi dla pielgrzymów, a wiele sklepów nastawionych jest na pamiątki wątpliwej urody. Na szczęście obok są zaułki nadal czarujące średniowiecznym pięknem.
Wracając do Asyżu, jeśli możemy wybierać porę wyjazdu, maj faktycznie wydaje mi się ciekawy, wzgórza i pola zielone, pojawiają się pierwsze maki. Możemy wybrać się na lokalne święto- chociaż wtedy oczywiście robi się tłuczniej, ale wg mnie taki świąteczny, "festujący tłok" znosi przyjemni nawet taka osoba jak ja, która nie lubi tłumów...ale lubi włoskie fiesty. A jak w maju wybierzemy się do Umbrii to można połączyć zwiedzanie z najważniejszą festą w Gubbio, która ma miejsce w połowie maja- opisywaną już na naszym forum. Zielona Umbria, zielone serce Włoch - jak często jest nazywana- jest piękna nie tylko w maju, zachęcam serdecznie do odwiedzania tego pięknego włoskiego regionu.

:: Małgorzata

cisza

2009-10-07

Mimo natłoku turystów w tym mieście obecna jest wszechogarniająca cisza, która emanuje z murów, ulicy i dźwięczy w okolicznym krajobrazie ...

:: Ryszard

Syż i Gubbio

2009-10-07

.....bywam w Asyżu co najmniej dwa razy w miesiącu ( pilotuję wycieczki i pielgrzymki ) i zawsze; za każdym razem to miejsce mnie urzeka, zawsze znajdę tam coś nowego; za każdym razem spoglądam na Asyż i na okolicę inaczej; z innego punktu widzenia.... :)))
Dla mnie jest to zaczarowane miejsce pełne tajemniczości, wiary i wytchnienia... :))
Pozdrawiam serdecznie :)

:: Ilona

Dla p. Ilony

2009-10-07

Witam
dziękujemy za niezwykłe komentarze do Orvieto, również w Umbrii. Rzeczywiście u Herberta jest to wprost niesamowicie opisane

:: Jarek

Bardzo dziękuję!!!

2009-10-07

miło mi; serdecznie pozdrawiam , a za cztery dni ... znów tam będę :))

:: Ilona

Asissi

2009-10-09

Asyż zwiedziłam w tym roku, jak m.in. również Rzym i Watykan. Musze przyznać, że Asyż pomijając ważność osoby św. Frańciszka dla katolików jest miejscem szczególnie urokliwym. Tam po prostu chce się zobaczyć każdą uliczkę, każdej uliczce zrobić zdjęcie, na każdej zatrzymać się. Byłam tam w lipcu w tygodniu. Uniknęłam dużej ilości turystów. Miasto było senne i bardzo przyjazne. Zachęcało do zwiedzania. Zdjęcia tutaj zamieszczone oddają urok tego miejsca i przywołują miłe wspomnienia z gorącej Italii. muszę powtórzyć za panią TERESĄ. Asyż po prostu trzeba zobaczyć.

:: Gość

Asyż-Umbria

2011-02-06

Pierwszy raz w Asyżu byłam z pielgrzymką. Byliśmy tam może ze trzy godziny. Bazylika św.Franciszka, bazylika św.Klary i dalej w drogę...Czułam niedosyt, chciałam usiąść tam na kamieniu i zostac..Tak się moje życie potoczyło, że równo rok od tamtego wydarzenia wróciłam do Asyżu na dłużej.
Byłam tam kiedy są tłumy turystów i faktycznie trudno o przeżycia religijne, ale byłam również wtedy gdy można spokojnie posiedziec ze św. Franciszkiem "sam na sam"(są to okresy jesienno-zimowe).Każdy znajdzie tam to czego szuka, zarówno od strony duchowej jak i artystycznej.
To mistyczne miasto.

:: zofia

Pusty Asyż

2011-11-06

Byliśmy w połowie września. Miasto niemal puste. Żadnych wielkich pielgrzymek, żadnych tłumów. To jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałem.

:: Wiktor

przewodnik

2012-01-21

witam Państwa wybieram się do Asyżu w marcu i nie ukrywam że chciałabym aby ktoś mnie oprowadził po tym miejscu. moje pytanie czy tam na miejscu jest możliwość dołączenia się do grupy z przewodnikiem lub wynajęcie przewodnika

:: Gość

przewodnik

2012-01-21

witam Państwa wybieram się do Asyżu w marcu i nie ukrywam że chciałabym aby ktoś mnie oprowadził po tym miejscu. moje pytanie czy tam na miejscu jest możliwość dołączenia się do grupy z przewodnikiem lub wynajęcie przewodnika

:: Ilona

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze