Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
GALERIE FOTOGRAFÓW / HENRYK BIEROŃSKI / PROWANSJA
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

Prowansja

autor fotografii: Henryk Bieroński
01.   Średniowieczne miasteczko Colmars.
02.   Marszand z Colmars.
03.   Dzieci Prowansji.
04.   Stara wioska Beauvezer.
05.   Beauvezer.
06.   Górska kaplica.
07.   Górskie jezioro Allos w Mercantour.
08.   Grasse.
09.   Przedmieścia Grasse.
10.   Stary most w Castellane.
11.   Kanion de Verdon.
12.   Moustiers Ste-Marie – wioska, której nie można zapomnieć.
13.   Ręcznie wyrabiana ceramika – symbol Moustiers Ste-Marie.
14.   Uliczka w Moustiers Ste-Marie.
15.   W Moustiers Ste-Marie wizytówki też są z ceramiki.
16.   W sierpniu kwitnie lawenda.
17.   Monastere.
18.   Monastere.
19.   Forcalquier.
20.   „Dzieła sztuki” królują na uliczkach Forcalquier.
21.   Koniec pracy.
22.   Okolice Forcalquier.
23.   Oliwkowy gaj.
24.   Orkiestra strażacka z Tulonu występuje gościnnie w Allos.
25.   Mężczyźni grający w kule.
26.   Harmonia natury z dziełem człowieka w Annot.
27.   Ciche Annot.
28.   Arles – perła Prowansji.
29.   Arles – nad areną.
30.   Arles – okolice areny.
31.   Arles – Plac Republiki.
32.   Park ornitologiczny Camarque.
33.   Flamingi w Camarque.
34.   Konie na bagnach Camarque.
35.   St. Maries de la Mer.
36.   Park Narodowy Mercantour.
37.   Park Narodowy Mercantour.
38.   Świstaki są wszędzie.
39.   Park Narodowy Mercantour.
40.   Park Narodowy Mercantour.

PROWANSJA
[Powiadom znajomego]  A A A   

PROWANSJA - CZY TO FRANCUSKA TOSKANIA?

autor fotografii i tektu: Henryk Bieroński

Nie wiem, na ile trafne to porównanie, choć sam je wymyśliłem. Byłem w Toskanii kilka lat temu; w Prowansji w sierpniu br. Teoretycznie mógłbym pokusić się o taką ocenę. Ale czy na tyle dobrze znam obydwie te prowincje? Czy przybysz z „zewnątrz”, z przewodnikiem w ręku, znajdzie prawdziwe podobieństwa i różnice?

Z czym mi się kojarzą – moja pierwsza myśl: Toskania – Odrodzenie, Michał Anioł, Florencja i Santa Maria del Fiore, Brunelleschi, San Gimignano, cyprysy. A Prowansja – Arles, Kanion de Verdon, Camarque, światło, Van Gogh, góry i modrzewie.

Prowansja jest górzysta. Na północy Alpy Prowansalskie z przepięknym Parkiem Narodowym Mercantour (gdyby to były Włochy, ośmieliłbym się dokonać jego odrębnego omówienia). Góry miejscami wchodzą prawie do Morza Śródziemnego (jak koło Grasse), miejscami są od niego oddzielone pasem nizin (okolice Camarque). Z kolei Toskania jest raczej pagórkowata. W Prowansji w górach modrzewie, bliżej morza platany i palmy, w Toskanii pinie i cyprysy. Chyba podobieństwo raczej znikome.

Prowansja ma swój sztandarowy produkt – lawendę. W Toskanii trudno coś takiego wyróżnić. Obydwie prowincje słyną ze wspaniałych win i oliwy z tym, że w górskiej części Prowansji używa się raczej masła, niż oliwy. Wędliny też podobne, chociaż mnie bardziej smakują te toskańskie. W Prowansji dominują dania rybne i owoce morza. Kuchnia Toskanii, też posiadającej długie wybrzeże, raczej z rybami mi się nie kojarzy.

Historia obydwu prowincji, choć sięgająca czasów sprzed Imperium Rzymskiego, jest oczywiście zupełnie inna i porównanie, bez głębokiej wiedzy, nie ma sensu.

A kultura i sztuka? Czy tutaj możliwe jest porównanie? Czy kolebka Odrodzenia, tysiące dzieł sztuki podziwianych jeszcze w naszych czasach, Michał Anioł i grono jemu współczesnych artystów, mają coś i kogoś adekwatnego w Prowansji? Czy po drugiej stronie zrównoważy to genialny lekarz Nostradamus i jego słynne przepowiednie, Van Gogh, Cezanne, i kto jeszcze? Czy pałac papieski w Awinionie, arena rzymska, twierdze wybudowane przez Vaubana lub willa Picassa w Prowansji, są przeciwwagą choćby dla słynnej kopuły katedry Santa Maria del Fiore, wybudowanej przez Brunelleschiego? Zdaję sobie sprawę, że jeśli przypadkiem przeczyta to historyk sztuki, sypnie z rękawa dziesiątkami nazwisk twórców z Prowansji, ale czy to coś zmieni?

Jako turyści poznajemy zarówno region, jak i jego mieszkańców. Możemy się ograniczyć do kontaktów nieuniknionych (recepcja hotelu, zakupy etc.) lub też ich szukać. O tym, jak zapamiętamy daną krainę po zazwyczaj krótkim pobycie, decydują w dużej mierze ludzie. Czasem trudno zawrzeć bliższe kontakty, często decyduje o nich znajomość miejscowego języka, ale czasem wystarczą pojedyncze słowa, sytuacja, uśmiech. Przybywając do Prowansji, dokładnie jej górzystej części, nie wiedzieliśmy, że tak dużo czasu zajmie nam przejazd wąską, górską drogą przez jedyną dostępną w okolicy przełęcz. Telefonujemy do biura turystycznego, w którym mamy zarezerwowana kwaterę; miła pani mówi, że na nas poczeka. Spóźniamy się ponad godzinę. Podjeżdżamy pod biuro, ona czeka, wychodzi i wita nas z uśmiechem mimo, że musiała spędzić w pracy dodatkowy czas, i to w sobotę.

W Toskanii z kolei, gdy zwiedzaliśmy Lukkę, nabraliśmy ochoty na lody. Wchodzimy do lodziarni, wymieniamy po kolei, co chcemy, po angielsku; obsługujący nas młodzian sprawia wrażenie trochę zdezorientowanego, my z uśmiechem pokazujemy, o które lody nam chodzi, w końcu mamy to co chcieliśmy, płacimy, mówimy „arrivederci” i… „do widzenia” – mówi nam chłopiec. Wszyscy: Włosi, on i my zaśmiewamy się do rozpuku - jest fantastycznie.

Przytoczone tutaj zdarzenia są, w szerokim tego słowa znaczeniu, charakterystyczne dla obydwu krain. Wspomniałem o nich dlatego, że uśmiechu się tam nie kupuje. Jest on w ludziach, nabyty wraz ze słońcem, powolnym tempem życia i, sądzę, znacznie większą wzajemną życzliwością, do której wręcz nie jesteśmy przyzwyczajeni. I to w znacznej mierze rodzi we mnie sympatyczne nastawienie do obydwu tych krain.

Co jeszcze jest podobnego? Sądzę, że moje ulubione małe miasteczka i wsie: czerwone dachy, stare mury, wąskie uliczki, a wśród nich – gdzie tylko możliwe - ustawione donice z kwiatami.

A wracając do głównej myśli: czy Prowansja to francuska Toskania? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że tak. Nie chodzi tutaj o to, że obydwie porównywane prowincje są charakterystyczne dla swoich krajów, bo uważam, że tak nie jest. Zarówno Włochy, jak i Francja, są krajami tak ciekawymi i różnorodnymi, że trudno uznać w nich któreś miejsca za typowe. Wyróżniam Toskanię i Prowansję za ich swoiste piękno – znowu w szerokim tego słowa znaczeniu: za piękno wielowiekowej kultury i sztuki, krajobrazu, historycznych miast i małych, prawie zapomnianych miasteczek, morza, kolorów roślinności, światła, uśmiechu…

Czym jest Toskania dla Włoch? Wszyscy wiedzą czym, choć trudno to wyrazić. Czym więc jest Prowansja dla Francji? Tym samym, czym Toskania dla Włoch.

I dalej nie zamierzam już tego wywodu rozwijać.

A na koniec, czy Państwu nie kojarzą się te krainy zupełnie inaczej? Czy takie porównanie ma w ogóle sens? Większość z Państwa na pewno była w jednym i drugim miejscu, więc… może jest inna odpowiedź na tytułowe pytanie?

Proszę o opinie ...


 + dodaj informacje lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Prowansja

2010-10-28

W mojej opinii jest wiele podobieństw pomiędzy obydwoma regionami. Tym jednak co je dzieli to wyższa rola Toskanii w kwestiach kulturowych. Nie można bowiem zakwestionować pozycji Toskanii i jej stolicy - Florencji - w absolutnie europejskim ruchu zwanym odrodzeniem. To absolutny fenomen należący wyłącznie do Toskanii.
Piękne zdjęcia - gratuluję!!

:: Matylda

Prowansja, a Toskania

2010-10-29

To co łączy te prowincje to niezwykłe piękno i jednej i drugiej.

:: Ewa

Prowansja

2010-10-29

Toskanię i prowansję łączy przede wszystkim to, że tam ciągnie najwięcej turystów. I słusznie bo to piękne krainy. W prowansji niezwykle urokliwe są miasteczka w Luberon a wsród nich Roussillon w kolorze ochry - to niezapomniany widok. Trzeba też pochodzić po uliczkach i placach Manosque a będąc w Prowansji w lipcu udać się w rejon Valensole, gdzie pola lawendy sięgają po horyzont. To jest dopiero widok. Wybrzeże w rejonie La Ciotat z białymi calanques. Jest niewatpliwie co oglądać, ale i tak wolę Toskanię i Włochy ze względu na atmosferę i ludzi. Włosi są bardziej otwarci, serdeczni. Tutaj czuję się jak w domu. Jeżdżę z przyjemnością do Prowansji, ale gdy przekraczam spowrotem włoską granicę czuję, że tu jest moje miejsce. Mój portfel też odczuwa ulgę, bo Prowansja jest bardzo droga.

:: Anna Turska

Prowansja - czy to Toskania?

2010-10-31

Zgodził bym się z tym twierdzeniem. Oczywiście - w szerokim bardzo spektrum porównawczym. Czy to nazwać energią, czy charakterem - czy też odnieść się do innych aspektów porównawczych - w tych dwóch krainach jest coś wspólnego. Osobiście bardziej preferuję Prowansję. Może ze względu na większa jej ospałość, południowość. Toskania to pojęcie obszerne - ale nie należy mylić małych, zagubionych wioseczek z Florencją - która jednak jest jednym z kulturalnych centrów Europy.

:: Marek

Prowansja a Toskania

2010-11-05

Oglądając Pana zdjęcia stwierdzam, że oba regiony łączy urok małych miasteczek i wiosek - jak Pan napisał: "czerwone dachy, stare mury, wąskie uliczki"...

Piękne fotografie!!!

:: Ola S.

A czy można porównać Toskanię z Prowansją, której się nie widziało?

2010-12-26

Jak można nie pokochać Rzymu?!- droczyłam się z Panem Bogdanem, który kilka dni przed Wigilią próbował reaktywować mój komputer. A okazuje się, że można… Dlatego pozwoliłam sobie Panie Henryku wtrącić swoje, co nieco pod opisem Prowansji widzianej Pana oczami.
Jak można porównywać Toskanię z Prowansją, nie widząc jej? A jak można będąc w Rzymie chociażby nie oczarować się nim?
Wszystko chyba rzeczywiście zależy od nas samych. I to, jak zapisują się w nas obrazy z podróży chyba również zależy od nas.
Po powrocie z podróży nawet z najbardziej odległego miejsca potrafimy po wielu latach przeglądając album ze zdjęciami przypomnieć sobie jego smak, jak i zapach.
Fiugii na zawsze będzie kojarzyło mi się z kwiatami, ciszą, nieziemsko wygodnym drewnianym łożu, w którym utonęłam w słodkich marzeniach i oddałam się w ramiona Morfeusza. Nigdy w życiu lepiej nie spałam! Nigdy. Fiuggi to gotowana na parze z cykorią słodkawo- anyżowa ryba. Kolor wypłowiałego toskańskiego chianti, które smakowało wybornie i ciemno-czekoladowe oczy kelnera. Jego uśmiech i melodia aksamitnego głosu, który chcąc mnie jeszcze na chwilkę zatrzymać spytał, czy wszystko mi smakowało.
Miałam niezwykłą radość rozkoszować się ciepłem, zapachem i kolorem sielskiej Toskanii. Nie będę oryginalna przyznając się - wiem, że chciałabym mieć tam dom. Nie duży, ukryty w gaju oliwnym, ale z ogromnymi zielonymi okiennicami. Tam zostawiłabym swoje serce. Wracała do niego każdego lata i czekała z otwartymi ramionami na gości i przyjaciół.
Toskania, a właściwie Florencja była pierwszym miastem, jakie zwiedziałam podczas mojej podróży po Włoszech. Pamiętam do dziś, jak pachniało powietrze. Jak wysiadłam wykończona z auta i diabelsko bolała mnie głowa. W moim rodzinnym mieście z piernika – Toruniu, wzięłabym pewnie coś przeciwbólowego, zasłoniła ciężkimi zasłonami okna i zniknęła w pościelowej otchłani.
Ale wjeżdżając do krainy, o której śniłam, marzyłam i czytałam… Nie mogłam!
Nigdy nie zapomnę tego wyjątkowego pobytu w Toskanii. Nie dziwi mnie także oczarowanie nią Frances Mayes, która tam odnalazła to, co najważniejsze w życiu: spokój, przyjaźń i miłość. Cel w życiu. Siebie…
Nie dziwi mnie także, dlaczego tam zamieszkał Mitoraj mając do wyboru Niceę, czy Paryż.
W Toskanii jest nie tylko sielsko i anielsko, jak mówimy to my - Polacy. Jest w niej coś delikatnego… Coś, co pozostawia niedosyt… Nie da się nią przejeść. Brakowało mi w niej, co prawda odgłosu rzymskiej ulicy, ale znalazłam tam … Sama nie wiem, jak mam to Państwu przekazać… Słońce. Gorące, ale i delikatne, jak różowe wino. Została we mnie atmosfera tej krainy, którą wiele razy chcieli zatrzymać malarze i poeci. Po powrocie z Toskanii postanowiłam sobie, że za kilka lat wrócę do niej. Wrócę, ale i pojadę dalej. Do Prowansji, która ciągnie się od Camarque przez Lazurowe Wybrzeże aż do Nicei.
W końcu jej nazwa „Prowansja” została zaczerpnięta od prowincji rzymskiej – Galii Zaalpejskiej, którą Rzymianie nazywali także Prowincja Nostra, co dosłownie znaczy „ Nasza Prowincja”. Historia wielu jej miejscowości sięga czasów rzymskich. W 1481 r. została częścią Francji, chociaż Awinion, o którym dzisiaj śpiewa Kombi i Comtat Venaissin aż do 1791 r zostały pod kontrolą Stolicy Apostolskiej. Prowansja jest niezwykle ciekawa, ale i różnorodna. Ma dwa oblicza – z jednej strony jest to region rolniczo-przemysłowy, natomiast w pasie przybrzeżnym – wypoczynkowo-turystyczny. Chciałabym zobaczyć na własne oczy Niceę, Cannes i poczuć zapach Grasse. W końcu obok Paryża i Montpellier, jest jednym z najważniejszych miejsc, gdzie produkuje się najpiękniejsze perfumy. Zresztą okolice Grasse słyną z uprawy najintensywniej pachnących we Francji kwiatów lawendy, jaśminu, róży stulistnej, mimozy i fiołków. Chciałbym przywieźć stamtąd moje aromatyczne wyobrażenie o szczęściu, Do tej pory robi to za mnie Christian Dior. I nazwał je Dolce vita. I chwilami zastanawiam się, czy pomimo wielu ziaren goryczy, które przełknęłam i będę musiała jeszcze nie raz przełknąć na pewno ma ono taki zapach. Siedząc w operze dodałabym do niego kroplę bardziej wytwornego i nieco wyniosłego Allure…
Ale wracając do Prowansji, jaką widzę na razie w moich wyobrażeniach to jest ona dla mnie krainą kojącej i wyciszającej lawendy. Chociaż Prowansja to nie tylko pola kwitnącej lawendy, bo wiosną rozkwitają tam migdałowce, a jesienią winorośle. Wybiorę się na pewno do Prowansji, bo chciałbym przejść się tymi polami zabójczo pachnących kwiatów, zjeść ogromną porcję lawendowych lodów, kupić kilka torebek lawendowo-różanych cukierków dla moich przyjaciół i przede wszystkim zobaczyć miejsca, które zainspirowały wybitnych artystów i zwykłych ludzi.
Ewa Gerbatowska

:: Gość

Vence-Provence-France

2011-06-26

Miast-miasteczek szlak nieznany
Ziołem żyje wiatru powiew
Słońce liczy maków łany
Lazur morza coś dopowie

Bruki ulic w cieniu trwają
Z okiennicą Mistral gada
Pnie oliwek czas zwalniają
Łezka wina po szkle spada

Place skryte platanami
Oleandrów klomby kuszą
Winnic rzędy z cyprysami
A lawendy zawsze pachną
Pachną zawsze... choć nie muszą

:: ATM

Roussillon

2011-06-26

Wiatr grał solo na cyprysach
A lawendom z cicha nucił
Oleandrów kwiat kołysał
Liść platanów bałamucił

Do miasteczka wpadł niechciany
Z dziewczynami się podroczył
Zagrał w szachy z dachówkami
Zawiał wiatrem wiatru w oczu

Zmieszał sie z kolorem nieba
Ochrą domy wymalował
Okinnicom lazur sprzadał
Płótnom farby nie żałował

A w winiarni - Dobry Boże -
W flaszki stukał jak w klawisze
Nuty czytał w rouge i rosé
W końcu ucichł... zapadł w ciszę

:: ATM

Wiatr z Roussillon

2011-10-11

Wiatr grał solo na cyprysach
Oleandrom z cicha nucił
Łan lawendy rozkołysał
Liść platanów bałamucił

Do miasteczka wpadł niechciany
Z dziewczynami czule droczył
Zagrał w szachy z dachówkami
Zawiał wiatrem wiatru w oczu

Skumał się z błękitem nieba
Domy ochrą przemalował
Okiennicom l’azur sprzedał
Płótnom farby nie żałował

Z cykadami stawał w szranki
Zioła czochrał, zabijaka,
Z rozmarynu wiązał wianki
Dał fontannie... pół-miedziaka

A w winiarni - Dobry Boże -
W flaszki stukał jak w klawisze
Nuty spijał w rouge i rosé
Ucichł świtem... zapadł w ciszę

:: A

Vence - Provence - France

2011-10-11

Miast-miasteczek szlak nieznany
Ziołem żyje wiatru powiew
Słońce liczy maków łany
Lazur morza baśń opowie

Bruki ulic w cieniu trwają
Z okiennicą mistral gada
Pnie oliwek czas zwalniają
Łezka wina po szkle spada

Place skryte platanami
Oleandrów klomby kuszą
Winnic rzędy z cyprysami
A lawendy pachną... zawsze
Zawsze pachną choć nie muszą

:: A

Prowansja

2011-12-27

Wiatr z Roussillion

Wiatr grał solo na cyprysach
A lawendom pieśni nucił
Oleandrów kwiat kołysał
Liść platanów bałamucił

Do miasteczka wpadł niechciany
Z dziewczynami się podroczył
Zagrał w szachy z dachówkami
Zawiał wiatrem wiatru w oczu

A w winiarni - Dobry Boże -
Flaszki użył jak klawisze
Nuty czytał w rouge i rosé
W końcu ucichł... zapadł w ciszę


Vence - Provence - France

Miast-miasteczek szlak nieznany
Ziołem żyje wiatru powiew
Słońce liczy maków łany
Lazur morza coś dopowie

Bruki ulic w cieniu trwają
Z okiennicą Mistral gada
Pnie oliwek czas zwalniają
Łezka wina po szkle spada

Place skryte platanami
Oleandrów klomby kuszą
Winnic rzędy z cyprysami
A lawendy zawsz pachną...
Pachną zawsze... choć nie muszą

:: ATM

2013-10-22

Lubie wracac na ta strone ale musze przyznac ze ciezko bylo ja znalezc w google, byla gdzies na 2 stronie. Przydalo by sie jej pozycjonowanie polecam wpisac w google :
... ... ....
i znajdziesz tam ciekawy i darmowy sposob na podniesienie pozycji w wyszukiwarkach

Jak lubisz - to zapisz do ulubionych ...

:: PawellK

Prowansja czy Toskania...

2017-01-26

Witam...bardzo ciekawe porownanie...zapytam jednak o co innego...czy w Toskani poczatkiem wrzesnia upaly beda wieksze niz w Prowansji...zalezy mi na chlodnijszej pogodzie...zeby moc w pelni rozkoszowac sie urokami jednaej lub drugiej...pozdrawiam

:: bogi

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze