Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
GALERIE FOTOGRAFÓW / HENRYK BIEROŃSKI / PITIGLIANO
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

Pitigliano

PITIGLIANO
[Powiadom znajomego]  A A A   

Toskania - ciąg dalszy, czyli jedziemy na południe.

Nie bardzo wiem, jak nazwać tę część Toskanii. Myślę o obszarze poniżej Crete Senesi. To jakby mieszanka Chianti i Wzgórz Sieneńskich. Na tej rozległej przestrzeni pokrytej błękitem nieba, na której zieleń przeplata się z brązem ziemi, szarością piasku i ciemniejszym, lekko zamglonym tłem wzgórz, Ktoś jakby sypnął garść małych pereł. To pierwsze wrażenie, gdy zaznaczyłem te miejsca na mapie. A te miejsca to kilka niewielkich, czasem wręcz małych miasteczek, bardziej lub mniej znanych, które mnie tam przyciągnęły. I to tak skutecznie, że ten rejon wydaje mi się najpiękniejszą częścią Toskanii.

Zastanawiałem się, jak opisać moje wrażenia; jaką przyjąć konwencję? Trudno mi te miejsca w jakiś sposób pogrupować – nie chciałbym „pomieszać” zdjęć i informacji. Więc może opisać po kolei każde miejsce? W końcu nie było ich tak dużo.

Pitigliano.

Jechaliśmy tam z Orvieto, jeszcze zauroczeni piękną bazyliką i takim, jakby małomiasteczkowym jej otoczeniem oraz wspaniałą panoramą starej części miasta widzianą właśnie z drogi do Pitigliano. Doprowadziła nas do celu pełna zieleni kręta droga, przebiegająca koło Lago di Bolsena i urokliwego miasteczka o tej samej nazwie.
Dlaczego wybrałem Pitigliano? Skłoniło mnie do tego kilka zdjęć w Internecie, pokazujących stare, ceglano-kamienne domy wyrastające ze skalnego urwiska, pięknie oświetlone zachodzącym słońcem. Dobre zdjęcie potrafi mnie zainspirować.

Dotarliśmy tam około godziny 16; w sam raz, żeby zagłębić się w wąskie uliczki z najpiękniejszym światło-cieniem powstałym z obniżającego się słońca i ciepłej barwy jego promieni. Najwięcej turystów koło Palazzo Orsini, asymetrycznej, średniowiecznej budowli o raczej surowym wyglądzie. Obok stary rzymski akwedukt, niczym bariera na olbrzymim balkonie, odgradza miasteczko od południowej skarpy. Na niewielkim placu między pałacem a akweduktem pocieszny, kolorowy facet stara się oczarować turystów sobą i małym pieskiem, który z kolei usiłuje odgadnąć intencje swojego pana i nie bardzo mu to wychodzi. Przez miasteczko prowadzą trzy główne, w dużym przybliżeniu równoległe i niezbyt proste uliczki, miejscami wąskie i poprzecinane jeszcze bardziej wąskimi przejściami lub schodami, łączącymi je ze sobą. Kamienny bruk w bardzo dobrym stanie, domy jakby dociśnięte do siebie do granic możliwości. Ciche zaułki ożywia zieleń zwisająca z okien lub wyrastająca z ceglastych donic, ustawionych gdzie się da.

Im głębiej wchodzi się między stare zabudowania, tym gwar jest mniejszy; można usłyszeć ożywione rozmowy starszych pań, siedzących na stołkach przed drzwiami. Parę osób dekoruje uliczki kolorowymi chorągiewkami zawieszonymi na sznurkach – pewnie w najbliższym czasie przypada jakieś miejscowe święto. Kilku mężczyzn w różnym wieku oczekuje na ławce w kolejce do fryzjera.

Nie da się oprzeć temu nastrojowi małego, bardzo starego miasteczka. Krok staje się wolniejszy, jest czas rozglądnąć się dookoła, przychodzi ochota na lampkę wina… Można tak delektować się tym nastrojem, spacerować i zaglądać, gdzie się da wiedząc, że czas nie ma tu znaczenia. Czas się zatrzymał.
Wychodzimy na mały taras od południowej strony i patrzymy na dachy, rdzawoczerwone w zachodzącym słońcu tak jak przed wiekami i tylko anteny telewizyjne nie chcą się w ten nastrój wpisać. Naprzeciw nas w zielonej dolinie kościół Madonna delle Grazie, stanowiący wspaniały punkt widokowy na miasteczko.
Wracamy znów między domy i chodzimy dalej, pozornie bez celu, ale tylko pozornie. Bo do najważniejszego celu dopiero zmierzamy. Jest nim widok Pitigliano z zewnątrz. Zobaczyć wyrastające z litej skały domy z nieprawdopodobną asymetrią, nad którymi górują Duomo i twierdza Orsinich; zobaczyć tę niesamowitą eksplozję architektonicznego bezładu, która dla ówczesnych była życiowym racjonalizmem, a nas urzeka pięknem, docenianym dopiero z perspektywy wieków – to jest ukoronowanie wycieczki, jej dopełnienie.

Zobaczyliśmy to - teraz wiemy, po co przyjechaliśmy. Można powoli wracać…


 + dodaj informacje lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

urokliwe Pitigliano, "mała Jerozolima" na tufowym wzgórzu

2012-07-05

Witam Panie Henryku,
ja tez bardzo lubię Maremmę i jej część przy Grosseto a szczególnie Pitigliano, Sorano i Sovanę.
Ta niezwykle maolownicza panorama Pitigliano najbardziej podoba mi się o zachodzie i w nocy pięknie iluminowana. Dziękuje za spacer po jednym z moich ulubionych toskańskich miasteczek. Jedno małe sprostowanie, akwedukt w Pitigliano zawdzięczamy epoce Medyceuszy. Pitigliano ma oczywiście bardzo stare korzenie rzymskie a nawet etruskie, ale akwedukt jest " młodziutki". Pozdrawiam serdecznie,

:: Małgorzata Kistryn

Re: akwedukt

2012-07-06

Witam również Pani Małgorzato,
akwedukty jakoś podświadomie kojarzą mi się z czasami rzymskimi, więc napisałem to automatycznie, nie mając wiedzy w tym zakresie. Dziękuję za sprostowanie. Gdy patrzę ponownie na zdjęcie tego akweduktu, to rzeczywiście wydaje mi się "młody" :-)
Pozdrawiam,

:: Henryk Bieroński

jakie borgo kolejne?!

2012-07-17

Panie Henryku,
muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na następny opis!
Ciekawi, mnie które miasteczko będzie następne? Jak je Pan odebrał? Jak Pana przyjęło? Lubię czytać Pana opisy, spojrzeć na te miejsca z Pana perspektywy. Pozdrawia serdecznie i życzę następnych miłych wojaży!

:: Małgorzata Kistryn

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze