Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
GALERIE FOTOGRAFÓW / HENRYK BIEROŃSKI / PIENZA
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

Pienza

autor fotografii: Henryk Bieroński

PIENZA
[Powiadom znajomego]  A A A   

Pienza – czy miasteczko doskonałe?

Kiedyś nazywała się Corsignano. Była małą, niewiele znaczącą w tamtych okolicach i czasach wioską. Być może trwałoby to do dzisiaj, gdyby nie Aeneas Sylvius Piccolomini - papież Pius II.

Był miłośnikiem sztuki. Po wybraniu na papieża zlecił architektowi Bernardo Rossellino przebudowę swojej rodzinnej miejscowości. Miało z niej powstać miasto doskonałe, przykład harmonii renesansowej urbanistyki, idealne warunki dla dobrych rządów i spokojnego, pracowitego ludu. Brzmi utopijnie, a czy było utopią?

Piazza Pio II, centralne miejsce miasteczka, stanowi pierwszy i najbardziej wymowny przykład harmonii rządów. Strona południowa – katedra; naprzeciwko po stronie północnej, dla równowagi – ratusz. Z kolei na osi wschód-zachód odpowiednio pałac biskupi i rezydencja arystokratyczna Piccolominich. Tuż przy rezydencji renesansowa kamienna studnia zachęca do chwili odpoczynku. Przechodząc dookoła katedry zobaczymy piękną panoramę Val d’Orcia.

Miasto posiada w miarę regularny rozkład ulic, z których główna (Corso Rossellino), trochę szersza od pozostałych, kanalizuje ruch turystów rozpuszczając ich powoli w boczne przecznice. Sklepy są usytuowane przede wszystkim w pobliżu Piazza i na wspomnianej Corso Rosselino. Asortyment oczywiście regionalny: pamiątki, wyroby rzemieślnicze, miejscowej produkcji wędliny i różne rodzaje sera Pecorino.

W porze, w której tam byliśmy, domy rzucają już głęboki cień. W bocznych uliczkach stan przedwieczornego wypoczynku. Starsze panie siedzą na krzesłach przed domami i rozprawiają energicznie, a niektóre coś dziergają. Jakiś nastrój, rodzaj błogostanu, unosi się w powietrzu. Gwar jakby nie zakłócał ciszy. Przemierzamy bardzo powoli kamieniem brukowane uliczki poddając się ich klimatowi. Barwy cegły i kamienia często ożywia zieleń roślin w donicach. Patrzymy na to wszystko trochę jak kamera w filmach Altmana. Co prawda nie ta sceneria, nie te postaci, ale patrzymy jak niewidzialni obserwatorzy sceny, a nie jej uczestnicy, wyławiając spokojnie co ciekawsze szczegóły. Nie wiem dlaczego, ale dla podkreślenia tego nastroju przyszła mi na myśl bardzo melodyjna, kameralna piosenka Gordona Haskella „How wonderful you are”. Właśnie ta piosenka, a nie arie Pavarottiego. One tam nie pasują.

Zastanawiałem się, jakie byłoby to miasteczko bez jego wielkiego modernizatora. Bo można uznać, że – poza wszelkimi unowocześnieniami wynikającymi z upływu kilku wieków – jego centrum jest w takim stanie, w jakim pozostało po jego śmierci, gdyż wtedy przebudowa została przerwana i już jej nie wznowiono. Nie wiem, czy poza harmonią władzy odzwierciedloną w zabudowie Piazza, zrobiono coś dla pracowitego ludu. Brak mi również wiedzy o szczegółach koncepcji. Chyba była to jednak utopia, więc nie będę dalej rozwijał tej myśli. Przypuszczam tylko, że bez przebudowy miasteczko byłoby mniej renesansowe, zachowałoby się pewnie więcej średniowiecznej architektury. A czy przez to byłoby mniej urokliwe? Chyba nie, tylko urokliwe inaczej.

Skoro już wspomniałem o Pavarottim - w którym mieście/miasteczku, zdaniem Państwa,  jego śpiew brzmiałby najładniej, najpełniej? Do którego miejsca po prostu najbardziej pasuje? W którym z tych miejsc chcieliby Państwo wysłuchać jego koncertu?

Wiem, że nie ma go już wśród nas. Ale gdyby…

Jeżeli ktoś z Państwa zdecyduje się coś wytypować, proszę o uzasadnienie. Oczywiście to miejsce musi być w Toskanii.


 + dodaj informacje lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Toskania i Pavarotti

2013-02-01

Witam Panie Henryku,
gdzie chciałabym usłyszeć Pavarottiego w Toskanii?
Najpierw przekornie pomyślałam, że jest takie miejsce w Pienzy, które byłoby wg mnie dobrą sceną: loggia Palazzo Piccolomini. Pavarotti na górze u jego stóp ogrody pałacowe i cała rozległa Val d'Orcia. Usiadłabym sobie na ławeczce w ogrodach pałacowych i słuchała Maestro.... Myślę, że takich wspaniałych miejsc z wielką przestrzenią i będących zarazem piękną sceną jest wiele w Toskanii.

A poszukajmy wg klucza skojarzeń: Pavarotti + Toskania to od razu narzuca się Puccini, jak Puccini to Torre del Lago nad jeziorem Massaciuccoli, zresztą Pavarotti śpiewał tam, a o ile dobrze pamiętam zwiedzając willę Pucciniego dalej słyszymy rozbrzmiewający głos Pavarottiego! A może toskańska "La Scala"?? no to pewnie Teatro Verdi di Pisa, ale wolę Florencję to chętnie posłuchałabym w nowym gmachu Opery przy stacji Leopolda. A może idąc dalej śladami Pucciniego gdzieś na plaży w toskańskiej Maremmie, gdzie powstaje nieukończony Tuarandot?

W 2007 na miesiąc wcześniej wiedziałam, że po drodze z Gardy do Toskanii, na parę godzin będę w Modenie, po raz pierwszy, więc zastanawiałam się co też obejrzę... i przyjechałam dokładnie na pogrzeb Pavarottiego, stałam więc głównie w długiej kolejce na placu katedralnym , aby złożyć hołd wielkiemu Maestro....
serdecznie pozdrawiam,

:: Małgorzata Kistryn

Pavarotti

2013-02-11

Witam Państwa, witam Pani Małgorzato,

piszę te kilka słów z 10-dniowym opóźnieniem, ale odbyłem w tym czasie tzw. "podróż życia", więc czuję się usprawiedliwiony mimo, że celem tej podróży nie były Włochy :-)
Widzę, że pomysł z Pavarottim generalnie nie "chwycił", więc tym bardziej dziękuję Pani Małgorzato za bardzo interesujące sugestie, nie rzucane na chybił-trafił, ale rzeczywiście w ciekawy sposób uzasadnione.
Ponieważ pewnie więcej propozycji nie będzie, więc muszę zdradzić, które miejsce ja miałem na myśli. Otóż myślałem o Arezzo. Nie są mi znane związki tego znakomitego tenora z tym miejscem. Ale wyobraziłem go sobie na Piazza Grande, opartego niedbale o kamienną, starą studnię, z nieodłączną białą chusteczką w ręku. A jego głos niósł się wspaniale po pochyłości tego placu. Zasłuchana publiczność, wśród nich ja, siedzi skupiona na kamiennych schodach. Nawet wiatr jakby ucichł. Dzieci, zamiast rozrabiać wśród kawiarnianych stolików, przykucnęły cicho przy zasłuchanych rodzicach. A On cudownie śpiewa arię Cavaradossiego z opery Tosca...
Wiem, rozmarzyłem się:-) Ale czy nie byłoby to wspaniałe? Może kiedyś ktoś równie wielki tam zaśpiewa.

Pozdrawiam,

:: Henryk Bieroński

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze