Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
GALERIE FOTOGRAFÓW / HENRYK BIEROŃSKI / MONTEPULCIANO
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

MONTEPULCIANO

autor fotografii: Henryk Bieroński

MONTEPULCIANO
[Powiadom znajomego]  A A A   

MONTEPULCIANO – piękno a logistyka.

To miasteczko najbardziej chciałem zobaczyć. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się jakimś symbolem południowej Toskanii, czymś, co przyciąga, czymś, co ma duszę. Czy rzeczywiście?

Nie można odmówić mu swoistego piękna. Ulice idące ciągle w górę, mijane renesansowe pałace i kościoły, urozmaicenia w postaci oryginalnych wystaw w małych sklepikach. Ponieważ był to sierpień, turystów było dużo a restauracje pełne. Gwar ulicy przetykany wspaniałymi zapachami włoskiej kuchni, co chwilę okazja do degustacji i zakupu vino nobile di Montepulciano. Na szczycie wzniesienia Piazza Grande i słynna studnia z kamiennym herbem Medyceuszy, podtrzymywanym przez lwy, rzecz jasna też kamienne. Sam Piazza Grande sprawia dość kameralne wrażenie i, co dziwne, stosunkowo mało na nim turystów. Ratusz architektonicznie trochę podobny do Palazzo Vecchio we Florencji, ale oczywiście nie w tej skali. Obok Duomo, sprawiającego dość surowe wrażenie, dwa piękne pałace od stron północnej i wschodniej. Całość wrażenia psują prowizoryczne trybuny, pozostałe po jakiejś uroczystości. Śmiem twierdzić, że powinny być jak najszybciej demontowane. Przejeżdżam 1,5 tys. kilometrów, żeby takie miejsca zobaczyć. I chciałbym je zobaczyć w ich naturalnym pięknie. Zaklnę pod nosem, ale potrafię zrozumieć prace remontowe, rekonstrukcje itp. – one kiedyś muszą być wykonywane. Ale w tym wypadku to niestety dość typowe podejście mieszkańców tej pięknej krainy: oni i tak przyjadą. Oni, czyli my – turyści i miłośnicy Italii. Cóż, z przykrością stwierdzam, że mają rację.

Może była zbędna ta dygresja, bo za chwilę zostawiamy te nieszczęsne trybuny i wąskimi, trochę krętymi uliczkami, tym razem w dół, dochodzimy do małego placu św. Franciszka i kościoła pod takim samym wezwaniem. Bardzo tutaj kameralnie. Kościół i pozostałe budynki z surowej cegły; od południa niski, też ceglany murek. Za nim, poniżej, czerwone, spalone południowym słońcem dachy. A ponad nimi? Na lewo – szaroniebieski stożek wygasłego wulkanu Monte Amiata. Na prawo – najbardziej typowy krajobraz toskański, czyli przepiękny sam w sobie: zieleń lasów, ciepło ceglanych domostw, łagodne wzgórza, równe szeregi winorośli... A na wprost – kościół San Biagio, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, jakby specjalnie postawiony poza murami, aby miasteczko było jego tłem.

Opieramy się łokciami na wspomnianym  murku i patrzymy. Pięć, dziesięć minut? Nieważne ile. W tle trochę szumi wiatr. Potem, dość nieśmiało, odzywają się migawki aparatów.

Idziemy dalej, schodzimy powoli w dół, wąskimi uliczkami o kontrastowym światłocieniu. Zataczamy jakby pętlę, której początkiem i końcem jest Porta al Prato.  Po drodze dość szybki obiad, gdyż w planie na ten dzień mamy jeszcze Pienzę.

Ale wracając wieczorem z Pienzy zawitaliśmy znów do Montepulciano. A właściwie do kościoła San Biagio. Zostawiliśmy go celowo na deser. Zostawiliśmy go na koniec dla ciepłego, wieczornego światła, którego kolorytu nie potrafię oddać na zdjęciach. Montepulciano widzieliśmy w godzinach wczesno popołudniowych, więc przynajmniej San Biagio chcieliśmy zobaczyć w najpiękniejszym odcieniu. Nie było wokół niego tłumów, parę osób, trochę dzieci, młodzi ludzie efektownie żonglujący flagami w rytm bębnów. A kościół, w pięknym miodowo wieczornym kolorycie przyciągał… Wchodziło się w inny świat. Lekki chłód, wspaniała renesansowa ornamentyka, zapach świec. Nad głowami głębia kopuły. Ostre promienie zachodzącego słońca znalazły sobie gdzieś wejście i miejscami przecinają półmrok. Cisza, skupienie, kroki wyraźnie odbijają się od sklepienia. Wzrok przyciąga piękny, marmurowy ołtarz. Kościół ma kształt greckiego krzyża o szerokich ramionach, dzięki temu jest przestrzenny. A wszystko w nim jest wielowiekowe, nie rzucają się w oczy rekonstrukcje, kamienie utraciły już swoją gładź i blask. Czuje się balast minionych wieków i – przy pomocy wyobraźni – można się odciąć od rzeczywistości.

Takich miejsc szukam, tych znanych i nieznanych, ale autentycznych. Ścian, które się utrzymały przez setki lat, kolumn podtrzymujących wspaniałe sklepienia, obrazów, rzeźb i fresków, których dotykała tylko ręka mistrza. Takich miejsc szukam, a San Biagio to jedno z nich…

Patrzę teraz z ponad rocznej perspektywy na moje zdjęcia z Montepulciano i próbuję wydobyć z pamięci to, czego na nich nie utrwaliłem. Chyba nie udało mi się pokazać jego charakteru i klimatu; nawet do końca nie wiem, czy go odczułem. Nasuwa mi się od razu pytanie, które kiedyś Państwu i sobie zadałem: czy warto zwiedzać tak piękne miejsca w samo południe? Czy skwar i światło najgorsze z możliwych nie są hamulcem dla jakichkolwiek twórczych inspiracji fotograficznych czy poznawczych?

A z drugiej strony: czy jest w ogóle realne poznawanie wszystkich tych wspaniałych miejsc w najpiękniejszej dla nich porze? Czy jadąc do Włoch raz na dwa-trzy lata, zazwyczaj na dwa tygodnie, mogę sobie pozwolić na stratę czasu i spędzać pół dnia w basenie? Ktoś powie: są jeszcze muzea. Zgoda, ale to też poznawanie. Przemierzamy te miasteczka wzdłuż i wszerz, a do muzeów wstępujemy po drodze.

Kontynuując ten temat mogę za chwilę niebezpiecznie zbliżyć się do rozważań na temat chęci i możliwości – więc stop. Dość. Za dużo osobistych wynurzeń w tym krótkim tekście. Dodam tylko jeszcze, że stąd wzięło się w tytule słowo „logistyka”, które de facto nie ma większego związku z małym, pięknym Montepulciano.


 + dodaj informacje lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

Miasteczka Toskanii

2012-12-15

Panie Henryku! Dziękuję za tę ciepłą, pełną szczegółów opowieść o tym pięknym regionie Włoch. Sama byłam w Montepulciano, ale muszę przyznać, że to widziane Pana oczami jest równie piękne jak moje - przeżywane realnie.

:: Sylwia

...toscania...jak jej nie kochać?!?

2012-12-16

Jedno z wielu moich ulubionych miejsc we Włoszech. Cudowny klimat, niesamowity krajobraz, pyszne wina....ehh:)

:: Karina

Piękna Toskania o każdej porze

2012-12-16

Jak zwykle z przyjemnością obejrzałam Pańskie zdjęcia i przeczytałam Pańskie refleksje. Wróciły własne wspomnienia z wizyty w Montepulciano a pragnienie "pooddychania" znowu Italią wzmogło się.
Kiedy jestem we Włoszech cieszę każdą chwilą i nie przeszkadza mi ani to że gdzieś akurat są trybuny, ani to,że słońce jest palące i światło ostre, ani tłum turystów w najbardziej znanych miejscach, żyję atmosferą Italii taką jaką ona jest,cieszę się ,że średniowieczne miasteczka nie są tylko muzeami, ale żyją. Też robię zdjęcia i chciałabym, by były jak najpiękniejsze, ale kiedy jestem tam, liczy się dla mnie tamta chwila, rada jestem ,że mogę poczuć nawet to palące słońce i z przymrużonymi oczami spoglądać na cuda Italii :-)
Serdecznie pozdrawiam

:: Alexandra

Italia, Toskania piękne o każdej porze!

2012-12-20

Witam Państwa,
Odzywam się z opóźnieniem bo właśnie wróciłam z grudniowej wyprawy do Włoch, w znaczącej części była to Toskania.
Gdy jestem tam staram się zapomnieć o istnieniu internetu.
Panie Henryku, jak zawsze z wielką przyjemnością przeczytałam Pana relację i obejrzałam fotografie. Tak, upał i środek dnia na pewno nie pomaga nam
w delektowaniu się miejscem, ale rozumiem doskonale Pana. Mimo, że całkiem często mam szczęście bywać we Włoszech wciąż szkoda mi czasu na "pół dnia w basenie".
Pozdrawiam serdecznie i czekam na .... relację z Pienzy!
p.s
muszę sprawdzić na fotografii zrobionej rok czy dwa lata temu rejestrację czerwonego fiacika, chyba to ten sam !

:: Małgorzata Kistryn

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze