Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
 
REGIONY WŁOCH /  GALERIE FOTOGRAFÓW /  SZKICE Z WŁOCH / 
GALERIE FOTOGRAFÓW / HENRYK BIEROŃSKI / MIASTECZKA CHIANTI
Bilety Lotnicze
[NEWSLETTER]
  

Zamki Chianti HB

Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Porchetta - palce lizać.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Greve in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Castellina in Chianti.
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Zamek Ricasolich koło Brollio.
Zamek Ricasolich koło Brollio.
Zamek Ricasolich koło Brollio.
Zamek Ricasolich koło Brollio.
Zamek Ricasolich koło Brollio.
Zamek Ricasolich koło Brollio.
   

MIASTECZKA CHIANTI
[Powiadom znajomego]  A A A   

MIASTECZKA i ZAMKI CHIANTI.

Są niewielkie. Położone często na wzniesieniach, otoczone zielenią drzew, wyrastają spośród nich jakby zakłócając swymi ostrymi krawędziami łagodne linie wzgórz Chianti. Te małe punkty na mapie, ledwo zauważalne między Florencją a Sieną, mają w sobie coś przyciągającego, mimo że nie posiadają zabytków ogólnie znanych. Kolorowane zachodzącym słońcem wydają się być miejscem, gdzie chciałbyś się zatrzymać, gdzie zaznasz spokoju.

Przeznaczyłem sobie dwa tygodnie na prawie całą Toskanię. Więc nie mogłem zwiedzić dokładnie nawet stosunkowo niewielkiego obszaru, jakim jest Chianti. Zacząłem od Greve in Chianti. Jest ono często wymieniane w pięknej, bardzo osobistej książce Pani Tessy Capponi-Borawskiej pt. „Dziennik Toskański”. Z niej żona zaczerpnęła informację, że w Greve odbywa się targ, znany w całej okolicy. Taki targ, to łakomy kąsek; decyzja była natychmiastowa. Obrzeża miasteczka, gdzie zaparkowaliśmy, nie robią wielkiego wrażenia. Przeszliśmy z 200 metrów, w tym przelotową, dość ruchliwą drogę i znaleźliśmy się w tłumie tubylców i turystów. I co? Na wejściu kwiaty, zielono-kolorowy świat, oglądany głównie przez panie; z boku sprzedawca ze sceptycznym wyrazem twarzy. Kawałek dalej wchodzimy na piazza, cały pokryty wozami i parasolami. Największe tłumy otaczają stoiska z wędlinami (w tym wspaniałą porchettą) oraz z owocami i warzywami, świeżymi i przetworzonymi. Słynna przekrojona bułka „naładowana” jeszcze ciepłą porchettą wprawia nas w błogostan. Kupujemy jeszcze prosciutto, melony, suszone pomidory w oliwie – wszystko do plecaka i dalej zanurzamy się w targowisko. Ku mojemu zaskoczeniu żywność to tylko ułamek asortymentu – przeważają „ciuchy”; jest trochę książek, staroci, porcelany i bibelotów; na końcu pościel i obrusy. Ludzi dużo, miejscami trudno się przecisnąć. Ale na takim targu nigdy się nie nudzę. Bogactwo kolorów, zapachów, smaków i ludzi (w dowolnej kolejności – jak kto lubi) daje niesamowite przeżycia poznawcze.
Te olbrzymie „przewoźne” sklepy i parasole przesłoniły mi trochę piękno głównego placu Greve, który ma kształt wydłużonego trójkąta otoczonego starymi domami z arkadami. Tam są sklepy z pamiątkami, porcelaną, bary, restauracje i kawiarnie, a wierzchołek trójkąta stanowi kościół. Wyobraźnia mi podpowiada, że pod wieczór plac ten musi sprawiać niesamowite wrażenie: półmrok na środku a wokół oświetlone arkady i podcienie, zapach kawy, dobrego wina i toskańskiej kuchni, wesoły gwar, gdzieniegdzie w tle muzyka…

Niestety nie mogłem czekać do wieczora; w planie na ten dzień było jeszcze Castellina in Chianti.
Z kolei to miasteczko mogliśmy zobaczyć w całej jego krasie; targu nie było, a turystów niezbyt wielu. I wbrew nazwie, nie zamek najbardziej przyciągał nasze oczy. To stare, brukowane, świetnie utrzymane i kolorowe uliczki, urokliwe domy, czasem jakiś pałacyk, decydują o pięknie tego miasteczka. Często spotykamy olbrzymie donice, przypominające amfory. Sporo małych sklepików, restauracje i bary też niewielkie, kameralne. Wrażenie robi Via delle Volte – ulica pokryta kamiennym sklepieniem. Podsumowując: niby miasteczko, jakich wiele we Włoszech, a jednak ma swoje coś. Co to jest, nie potrafię nazwać; coś w rodzaju nastrojowego spokoju.

I jeszcze jedno miasteczko – Radda in Chianti. Chyba najmniejsze z tych trzech, a historykom najbardziej znane. W XIII wieku należało do założycieli tzw. Ligi Chianti, czyli militarnego związku miast z Florencją na czele, który miał się przeciwstawić ekspansji Sieny. Nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia; jest po prostu małe, ciche i przyjemne, zwłaszcza na wieczorny spacer. Ciekawy miejski ratusz; naprzeciwko stary, niewielki kościół. Ponieważ miasteczko jest położone na wzgórzu, więc ładnie oświetla go zachodzące słońce i spacer ma dodatkowy urok.

Na koniec zostawiłem zamek w Brollio. Od wieków należy do rodziny Ricasoli. Częściowo kamienny, dość surowy; od strony południowej ceglany, pięknie komponujący się z krajobrazem. Z murów wspaniały widok na dolinę Arbia. Do zamku prowadzi żwirowa droga. Jeżeli przejeżdża samochód, pył spod kół wręcz przesłania widoczność. Gdy szliśmy do zamku, ze dwa razy przejechały koło nas furgonetki, serwując nam tego typu wrażenia wzrokowe i oddechowe. Kiedy więc zza zakrętu wyjechał luksusowy mercedes, odruchowo zasłoniłem ręką obiektyw aparatu i odsunąłem się kilka metrów w bok. Tymczasem samochód stanął, kierowca poczekał, aż opadnie kurz i powoli przejechał koło nas. Państwo w samochodzie obdarzyli nas miłymi uśmiechami, my zrobiliśmy to samo w podziękowaniu. Państwo przez duże „P” – sądzę, że ktoś z rodziny właścicieli. Klasa i kultura.
A wracając do zamku, może nie jest oszałamiający, ale zobaczyć warto. Natomiast oszałamiające są widoki z murów, na stronę południową i zachodnią. W tle widać wulkan Monte Amiata.

Zdaję sobie sprawę, że opisałem niewiele miasteczek Chianti, że jest to jedynie fragment tego, co można tam zobaczyć. Nie znaczy to, że tych miasteczek jest bardzo dużo, bo zagęszczenie nie jest wielkie. Ja widziałem tyle, ile zdążyłem, ale wystarczająco, by chcieć tam wrócić. A czym mógłbym zachęcić Państwa? Bo stare, kamienne budynki, czerwone dachy, wąskie ulice i wielkie donice z kwiatami to już stereotyp. Wino i oliwa są prawie w całych Włoszech – gdzie najlepsze, to rzecz gustu. Więc co tworzy klimat Chianti? Może spróbujmy razem odpowiedzieć na to pytanie. Według mnie, po pierwsze: miasteczka są małe lub bardzo małe, przez to swojskie, ciepłe i przyciągające. Po drugie: ich tło, naturalna zieleń lasów dębowych i sosnowych lub zieleń kształtowana od stuleci ręką człowieka – rzędy winorośli i gaje oliwne, wszystko zazwyczaj na zboczach wzgórz. A po trzecie: to połączenie pierwszego z drugim, czyli jak harmonijnie wtapiają się te wioski i miasteczka w ich otoczenie, jak nowoczesność nie szpeci tej scenerii i nie zakłóca wszechobecnej, naturalnej ciszy tej krainy. A szum drzew i śpiew ptaków do tej ciszy należą.

A zdaniem Państwa?


 + dodaj informacje lub opinię

TWOIM ZDANIEM...

Temat:

(Maksymalnie 150 znaków)

Treść:

(Maksymalnie 5000 znaków)

Podpis:

(Maksymalnie 50 znaków)

  

Ukryj pola

powolne odkrywanie Toskanii

2012-02-01

Witam,
bardzo lubię buszować po wsi toskańskiej, miasteczkach , miastach .... bardzo możliwe, że następnym razem wybierze Pan jeszcze mniejszą skalę odległości i potem też skontatuje, że zbyt mało czasu żeby to ogarnąć i tak wiele miłego na tak małym obszarze może się wydarzyć. W mojej osobistej skali wielkości miasteczek toskańskich opisywane przez Pana to te duże.... tak nie żartuję! Na pewno ładne i warte zobaczenia, ale też mocno "turystyczne". Np. powyżej Greve znajduje się wspaniała perełka : Montefioralle, może być też "zatłoczone" - weekendowo szczególnie - bo to przepiękne borgo no i dobrze tam dają jeść.... Polecam , polecam! Nieco dalej Badia a Passignano!! A w inną stronę kawałek Panzano in Chianti!!! a to jeszcze i tak wcale nie te najmniejsze perełki, których jest mnóstwo w każdym zakątku Toskanii. I to one dla mnie są najcudowniejszymi miejscami, co nie oznacza oczywiście, że nie lubię miast! Siena, Florencja, Volterra , Arezzo,.... itd itd.
Jedynie chciałam powiedzieć, że "turystyczność" miejsca czasami praktycznie zabija jego prawdziwy klimat, tak jak chociażby często dzieje się z unikalnym San Gimignano. Każdy na pewno coś swojego, unikalnego i przesympatycznego znajdzie w Toskanii i to jest najcudowniejsze, pozdrawiam serdecznie.

:: Małgorzata Kistryn

Chianti

2012-02-01

Pamiętam jak autokar biura podróży sunął serpentynami, a mimo maja - w wyższych partiach pojawił się śnieg. Dojechaliśmy do winnicy by zakosztować kilku specyficznych dla regionu win. Było sympatycznie, a do czerwonego i różowego wina serwowano kanapki z lokalną wędliną.
Póżniej poruszaliśmy się szlakiem czarnego koguta z winnic Chianti i poznawaliśmy te urokliwe miasteczka.
Dziękuję panie Henryku za wskrzeszenie wspomnień. Nie miałam wówczas aparatu i pozostały tylko obrazy w pamięci.

:: Marta

Re: Powolne odkrywanie Toskanii.

2012-02-02

Witam Państwa,
najpierw chciałbym podziękować za komentarze - są dla mnie nie tylko inspiracją, ale i źródłem wiedzy.
Pani Małgorzato, ma Pani oczywiście rację. Faktem jest, że poznawanie regionu zazwyczaj zaczynamy od miejsc największych i najsławniejszych; potem - nazwijmy je krakowskim targiem średnich, a na końcu, jako "kolejny stopień wtajemniczenia", poznajemy takie miejscowości, które Pani wymienia. I faktem też jest, że te największe, choć wspaniałe, zwiedza się trochę z obowiązku, a te najmniejsze z przyjemnością. Mam nadzieję, że to jeszcze przede mną, bo chciałbym tam znów kiedyś pojechać. Miejscowości, które Pani wymienia w tym i innych komentarzach,skrzętnie zapamiętuję - tego nie znajdę w żadnym przewodniku. Namiastkę takiego zwiedzania miałem w Umbrii i Marche - teraz kolej na Toskanię :-)
Pani Marto, jeżeli udało mi się wskrzesić miłe wspomnienia, to po prostu warto pisać, fotografować i dzielić się tym z Państwem. Czynić to tylko dla siebie, to zaledwie połowa radości.
Dziękuję i pozdrawiam,

:: Henryk Bieroński

toskania

2012-02-04

Dziękuję Panie Henryku za tę toskańską podróż. Nigdy nie udało mi się wyjechać do Włoch, nigdy poza granice naszego kraju. Ale korzystajac z internetu czuję jakbym była w wielu pięknych zakątkach. Dzięki Panu poznałam i piękną Umbrie i Toskanię.

:: Zofia

Bella Toscana

2012-02-04

Witam ponownie,
Panie Henryku, czuję , że pokochał Pan Toskanię i Italię i będzie Pan kontynuował z radością odkrywanie i smakowanie dużych i małych miasteczek. Ja też lubię książki Pani Tessy Capponi- Borawskiej, kiedyś bez takich planów jadąc koło Greve dotarłam pod samą posiadłość Calcinaia , bardzo to miłe miejsce na porzucenie samochodu i wycieczkę pieszą wśród winnic, wzgórz i zamków toskańskich. A wracając do Pana pytania co czyni ten rejon wyjątkowym? Wydaje mi się, że najważniejsza jest zauważona przez Pana harmonia, krajobraz mądrze kształtowany od wieków, w taki sposób że to co zostało dodane nie wydaje się obce. Wystarczy przywołać chociażby obrazy w pamięci z alejami cyprysów, zarówno te sędziwe - opiewane już przez poetę Giosue Carducciego - koło Bolgherii czy młodziutkie prowadzące do współczesnej posiadłości. Poza tym we Włoszech a szczególnie w Toskanii udało się zachować rolnictwo urozmaicone, gdzie normą jest trochę gaju oliwnego , trochę winnicy, czasem poletko pszenicy czy słoneczników, w Toskanii po prostu nadal żyje się na miarę ludzką. Nic też dziwnego, że w tej krainie i ptakom żyje się dobrze, gdzie szczególnie poranną czy wieczorną wędrówkę często urozmaici nam widok dudka czy przestraszonego bażanta. Na harmonię składa się też elegancka architektura,elegancka bo nie potrzebuje wielu ozdobników, ma po prostu klasę i to nie tylko architektura dostojnych opactw, czy zamków jest taka ale także chata wiejska ma styl kształtowany na tej ziemi od wieków. Rozgadałam się zbytnio.... Pozdrawiam serdecznie,
Małgorzata Kistryn

:: Małgorzata

Powrót

Włochy   :   Włochy zdjęcia   :  Włochy zabytki   :  Italia  >    24stolice   :   Lizbona    >     Bilety lotnicze